Wygląda na to, że WIG20 wyrwany ostatecznie z osobistego marazmu siłą skrajnego wymęczenia, dołączy w końcu do stawki kapryśnych indeksów Europy centralnej i wschodniej, by mamić zmysły liżących rany niedobitków mirażami fortuny (na które swoim uporem nomen omen słusznie zasłużyli!).
Korekta z lat 2007 - 2022 (IV) była rozbudowana w czasie i płaska w formie - poza uporczywością nie wyrządziła dodatkowych szkód wartościowych względem wstępnego uderzenia (przynajmniej w oderwaniu od inflacji) - co niestety sugeruje wejście w schyłkowy etap (V) starzejącej się, trwającej ponad 3 dekady nadrzędnej hossy.
Konsekwentna na przestrzeni ostatnich 20 lat odwrotna zależność kursu PLN również nie wykona nagle zwrotu: uniezależni się od wewn. koniunktury na aktywach i wbrew historii oraz logice zacznie słabnąć, więc i naszą leciwą złotówkę czeka jeszcze solidne, kilkuletnie umocnienie (czy raczej USD nieuchronne osłabienie).
Powodzenia!
