niedziela, 28 lipca 2013

GPW (za)tańczy(ła) Harlem Shake'a

Wariacki taniec Harlem Shake w wykonaniu GPW zbliża się do końca. Giełda od kilkunastu sesji na wzór szalonego tancerza "paralityka" wymachuje swoimi kończynami w miejscu nie podnosząc się przy tym z podłogi o więcej jak grubość pojedynczego włosa.


Stan tego swoistego transu, w jaki wpadła GPW nie potrwa już jednak długo. Korekta w fali b przybrała jak się obecnie wydaje formę potrójnego zygzaka, którego niemal 4/5 zostały już zrealizowane. Przed rynkiem jeszcze prawdopodobnie dokończenie fali [xx], której dna spodziewam się w okolicy 2.275 pkt a następnie ostatnia fala [z] z wyznaczonym na rysunku obszarem oporu, po której nastąpi silne i gwałtowne osłabienie nastrojów a w konsekwencji zdecydowany atak wyczerpanej zawiedzionymi nadziejami podaży, który powinien się sprzężyć z falą dość poważnej, ok. 10%-owej korekty na Wall Street, którą opisałem poprzednio.

Istnieje również możliwość, że krótkoterminowa korekta pod postacią podwójnego zygzaka uległa wyczerpaniu w punkcie 2.334 pkt. Byłoby to równoznaczne z interpretacją, w której rynek już aktualnie realizowałby falę c zaznaczoną powyżej grubą czerwoną strzałką i, po jedynie płytkim oddechu w postaci niewielkiego odbicia (do poziomu ok. 2.325 pkt) na początku nadchodzącego tygodnia, trend spadkowy byłby kontynuowany, bez wyznaczenia nowego maksimum w obowiązującym dla potrójnego zygzaka obszarze oporu.

Na wszelki jednak wypadek uzbroicie się w jeszcze odrobinę cierpliwości, po czym... pełnym pędem na pozycje nieprzyjaciela z nagimi, wyostrzonymi, lśniącymi w pełnym Słońcu bagnetami!!!

piątek, 26 lipca 2013

♪ .. za Wall Streeeet prze-wooo-dem..

Każda fala "piąta" w teorii fal Elliotta to element wyróżniający impuls na tle wszech otaczającego szumu formacyjnego. Fala "piąta" jest falą przesilenia, przewartościowania, falą przesadzonych emocji - optymistycznych lub pesymistycznych. Jest to formacja rozpędu, której istotę stanowią wszyscy spóźnialscy, t.zw. "leszcze" wyczekujący dotąd okazji do wskoczenia w trend przewodni. Ich optymizm zazwyczaj  nie trwa długo i wnet nadchodzi bolesne przebudzenie - odwrót od trendu głównego w korekcie wyższego rzędu.


Aktualny rozkład emocji na Wall Street wydaje się być bardzo czytelny, jednoznacznie ukierunkowany i nieskomplikowany pod względem dalszego rozwoju wypadków. Zgoła odmiennie rysuje się kwestia tego, jak na korektę za Oceanem zareagują giełdy satelitarne, rynki prowincjonalne o znikomej kapitalizacji, w tym GPW... Czy pierwsza fala korekty zostanie zinterpretowana jako okazja zakupowa... Czy wymęczony przedłużającą się korektą rynek nie skapituluje w pewnym momencie oddając pełnię inicjatywy niedźwiedziom... Czy fala optymizmu uderzy w bałtyckie wybrzeże wcześniej niż w atlantyckie i ze zdwojoną siłą rozpocznie się pogoń za utraconymi szansami... Czy będziemy świadkami bezprecedensowego zjawiska niezwykłej dywergencji zachowań indeksów W20 oraz WIG, z których ten pierwszy wyznaczy nowe minimum pociągając indeks sumaryczny za sobą, ale jedynie do poziomu (i to wcale niegłębokiej!) korekty... Czy p. Rostowski nie zaskoczy rynków jakąś nową wariancją genialnego planu zakamuflowanej likwidacji OFE zmieniając, po raz n-ty na przestrzeni ostatnich parunastu tygodni, w samym środku gry jej ustalone (o my naiwni naprawdę wierzyliśmy w to!?!) reguły gry...

niedziela, 21 lipca 2013

Goliat kontra Dawid... zero do dwóch

Zadziwiająca jest ostatnia dysproporcja siły pomiędzy WIG a W20, która zawitawszy na polski parkiet w końcówce kwietnia, trwa do dzisiaj. Czynnik przewodni jest powszechnie znany i chyba każdy musi się zgodzić, że ryzyko likwidacji OFE to prawdziwa bomba jądrowa z opóźnionym zapłonem. Lont już został odpalony, tylko nikt do końca nie wie jaki jest długi, ile czasu zostało do eksplozji głównego ładunku i ile tam w środku jest plutonu. Zadziwiające jednak jest to, że jakkolwiek OFE zawsze gustowały w spółkach zebranych w indeksach 's' oraz 'm' nie zaś jedynie w wielkiej 20-tce, to przecież dywergencja pomiędzy tymi indeksami jest już olbrzymia, nadal wzrasta i prawdopodobnie będzie kontynuować swe rozwarstwienie w nadchodzących miesiącach.


Powyżej umieściłem interpretację falową zbiorczego indeksu WIG, tym samym robiąc po raz pierwszy odstępstwo od regularnego surfowania po falach płytkiej zatoczki W20. Cała formacja jest bardzo optymistyczna - z łatwością daje się wyodrębnić pięciofalową strukturę impulsu, która obecnie podlega całościowej korekcie. Ta ostatnia wydaje się być zrealizowana w połowie. I tu na scenę po raz drugi w historii wkraczają mityczni Goliat i Dawid. Ten pierwszy (W20) w razie zrealizowania się powyższego scenariusza zostanie ponownie zmasakrowany. Rzut Dawida kamieniem na oczekiwaną odległość 42.000 - 40.000 pkt sprowadzi Goliata do parteru, tj. do jednego ze wsparć na kolejnych okrągłych poziomach: 2.100, 2.000 może1.900 lub nawet 1.800 pkt. Tutaj dopiero okaże się czy olbrzym jest martwy czy tylko ogłuszony i będzie miał dość sił by zażądać od przeciwnika rewanżu.

Polscy inwestorzy pozostają ostatnio również daleko za amerykanami, którzy ostatnim sprintem popytu wyrysowali ze sporym prawdopodobieństwem błyskawiczną falę zakończenia większej formacji, po finalizacji której (w rejonie 1.700 - 1.730 pkt), oczekuję stosunkowo głębokiej ok.10%-owej korekty z odzyskaniem inicjatywy przez popyt w okolicach 1.530 pkt na S&P500, co jest kolejną wskazówką na kontynuację słabości na polskim parkiecie i zaliczenie kolejnego dna przez W20. Jedyną tajemnicą pozostaje dla mnie antycypowane zachowanie krajowych inwestorów w pierwszej fazie korekty na S&P500. Jeśli zostanie ona zinterpretowana jako okazja zakupowa, W20 powinien najpierw domknąć lukę na poziomie 2.414 pkt po czym nastąpiłby odwrót w kierunku 2.100 i prawdopodobna obrona rozwijającego się od ponad roku trendu wzrostowego. W przeciwnym razie przesilenie nastąpiłoby już gdzieś w okolicy 2.330 - 2.375 pkt i niosłoby ze sobą znacznie większy ładunek pesymizmu, z niewykluczoną próbą obrony 2.000 pkt, możliwą porażką i ewentualnym zejściem na poziomy jeszcze 100 / 200 pkt niższe.

wtorek, 2 lipca 2013

"Nie Zostawiajcie Titanica"

Do scenariusza optymistycznego opisanego w poprzednim wpisie dodaję dwie alternatywy.

Pierwszą z nich można uznać jedynie za wariancję scenariusza przewodniego, w którym alternatywny sposób identyfikacji fal ex post pozostaje bez wpływu na przewidywany rozwój wypadków.


Ciekawszy jest scenariusz alternatywny nr 2. Inspiracją w tym wypadku jest dla mnie oczekiwany rozwój wypadków na indeksie S&P500. Indeks ten wszedł w etap realizacji ostatniej podfali większej formacji falowej, po wypełnieniu się której nastąpi korekta wyższego rzędu, spychając wartość indeksu najprawdopodobniej poniżej ostatniego średnioterminowego ekstremum (1.560 pkt). Taki rozwój wypadków, przy zakładanej dalszej słabości polskiego parkietu, zepchnąłby z pewnością indeks 20 lokomotyw na nowe minimum kreśląc prawdopodobnie coś na kształt poniższego wykresu.


* * * * *

Pora teraz na mały komentarz odnośnie tego co się wydarzyło w ostatnich dniach. Nie zamierzam oczywiście powtarzać teorii spiskowych głoszonych przez różnej maści analityków, którzy po fakcie dokonanym nagle gremialnie przypisują sobie zdolności prekognitywne i twierdzą że ostatnie wydarzenia na GPW są oczywistą konsekwencją decyzji rządowych o OFE i w związku z tym nic ich nie dziwi, wszystko było do przewidzenia i z pewnością spadki jeszcze się nie zakończyły, itd., itp. i nikt nie musi wysyłać statków w morze bo od zawsze wiadomo, że Ziemia jest płaska jak powierzchnia stołu, więc i po co tracić statki i ludzi, którzy z krawędzi świata spadną w przepaść...

Chciałbym się tutaj zająć jedynie interpretacją pewnego "cacanego fakciku", o którym wspomniałem dwa posty wcześniej, pisząc: "Nie oczekuję korekty głębszej niż do poziomu 2.400 - 2.410 pkt. Na tej kondygnacji znajduje się zgrupowanie 50., 100. oraz 200. sesyjnych średnich, szczyt fali 1. oraz 50%-owe zniesienie Fibonacciego ostatniej fali, słowem... wsparcie zdolne utrzymać tonącego Titanica na powierzchni."

:-D

Jakimż wspaniałym narzędziem jest teoria fal Elliotta, czy nawet bardziej w tym wypadku, dobrze zrobiona analiza techniczna! Zabójcze otwarcie giełdy z 20. czerwca na poziomie 2.390 pkt z 23 punktową luką zapaliło u mnie nie jakąś tam "czerwoną lampkę", ale cały zespół multi-gigawatowych jupiterów zalewając mnie i cały W20 wodospadem szkarłatnego blasku! Od tego momentu czekałem co pokaże nasz rynek. I obserwowałem. I tylko szkoda, że wszystko to wydarzyło się tak blisko terminu wygasania opcji i kontraktów, w związku z czym ryzyko inwestycyjne było zdecydowanie zbyt duże dla każdego kto ma choć krztynę zdrowego rozsądku w głowie i instynktu samozachowawczego w świerzbiących palcach, aby wziąć udział w zabawie pt. rzucanie kamieniami w stronę Wielkiego Kanionu. Chyba, że giełda jest dla kogoś jedynie chwilą relaksu, odpoczynkiem od codziennej gry w rosyjską ruletkę.

W bieżącym momencie gra na wzrosty jest jedną z niewielu okazji typu "everybody wins" i tylko pozostający w gestii rynku wybór scenariusza osądzi na ile zyskowna będzie ta zabawa.

Titanic zatonął. Ale tym razem długo gnił na dnie nie będzie!

poniedziałek, 24 czerwca 2013

S&P500 vs WIG20 + KGHM

Porównanie konfiguracji falowych na S&P500 i WIG20.


Zaktualizowana interpretacja fal na KGHM.


Suplement (2.07.2013).

Charakter struktur falowych kształtujących odbicie z aktualnego minimum na poziomie 116,50 zł, wskazuje, że może to być minimum tymczasowe, a więc przed spółką pozostawałaby jeszcze jedna niewielka fala spadkowa, która powinna wyznaczyć ostateczne wielomiesięczne ekstremum w okolicach ok. 112 zł.

środa, 12 czerwca 2013

Czynniki pierwsze

Pokusiłem się dziś o przyjrzenie się wydarzeniom ostatnich tygodni pod lupą. Efekt, który może się przydać również w celach edukacyjnych :), przedstawiam poniżej. Wszystko co istotne znajduje się na rysunku więc nie będę się rozpisywał.


Co najistotniejsze to:
  1. Nie oczekuję korekty głębszej niż do poziomu 2.400 - 2.410 pkt. Na tej kondygnacji znajduje się zgrupowanie 50., 100. oraz 200. sesyjnych średnich, szczyt fali 1. oraz 50%-owe zniesienie Fibonacciego ostatniej fali, słowem... wsparcie zdolne utrzymać tonącego Titanica na powierzchni.
  2. W związku z powyższym uważam oznaczenie fali z wykresu za obowiązujące - fala 1. i 2. zakończona, fala 3. zainicjowana (alternatywa: zakończone podfale i. oraz ii. fali 1. - podfala iii. zainicjowana).
  3. Ostatni fala - rozpoczęta z poziomu 2.439 pkt - nosi znamiona korekty, w związku z czym odrzucam ewentualność utożsamienia kompletnego ruchu - od dna do szczytu - z pojedynczą strukturą falową (potwierdzenie: zejście poniżej poziomu 2.462,69 pkt przed osiągnięciem nowego szczytu).

wtorek, 11 czerwca 2013

Dolara sprint po trupach

Ustanowiony w marcu cel dla korekty fali II na parze walutowej Euro - Dolar jest bliski realizacji. W 2011 r. Dolar wszedł w wieloletni trend wzrostowy i obecnie oczekuję wejścia waluty amerykańskiej w fazę najbardziej dynamicznego umocnienia względem walut otoczenia. Będzie to konsekwencją polepszających się wskaźników makroekonomicznych oraz danych gospodarczych napływających zza Wielkiej Wody, a co za tym idzie gwałtownie gasnących nadziei na kolejne rundy luzowania ilościowego dolara i rosnącej w potęgę siły inwestorów wyczekujących rychłego zakończenia ostatniej misji Bena Bernanke i FOMC pt. "Quantitative Easing Forever".


niedziela, 2 czerwca 2013

W polskiej jaskini Platona ognisko Elliotta płonie daleko od ściany

Teoria skwantyfikowanych ruchów falowych cen, znana dziś powszechnie jako teoria fal Elliotta, została opracowana w latach '30 XIX w. przez genialnego amerykańskiego księgowego Ralpha Nelsona Elliotta. Jest to bardzo zaskakujące jeśli umiejscowić to w kontekście potężnej korekty jakiemu poddane zostały rynki w tamtym okresie. Niezwykłe, że właśnie z głębin tak mocno dotkniętych próbą skrajnych emocji rynków potrafił Elliott wysnuć trafne i niezmienne od dziesięcioleci wnioski, uporządkować je, opisać i oddać do dyspozycji ambitnym graczom giełdowym.

Jednak, jak każda teoria, również i ta posiada pewne ograniczenia. Bazując na powtarzalnych zachowaniach powiązanych ze sobą grup inwestorów wymaga np. by grupa ta była możliwie szeroka. Chodzi tu nie tylko o to by była liczna ale też zdywersyfikowana a więc aby tworzyły ją grupy inwestorów i spekulantów, insiderów i graczy niezainteresowanych, instytucje oraz gracze jednostkowi, krajowi i zagraniczni, profesjonaliści i "leszcze". Ważne też, by żadna z tych grup nie dominowała nad pozostałymi zyskując przewagę koncentracji kapitału czy metodyki postępowania.

Kolejnym ograniczeniem jest struktura portfela na którym oparta jest interpretacja struktur falowych. Im bardziej reprezentatywna będzie ta grupa tym bardziej wiarygodną interpretację można będzie otrzymać. Grupa ta nie musi przy tym być bardzo liczna, czego przykładem jest klasyczna średnia rynkowa Dow Jones Industrial Average składająca się z zaledwie 30 (skrajnie płynnych) spółek, które jednak dając bardzo przekrojowy wgląd w amerykańską gospodarkę, rysują od lat pejzaż fal co najmniej równie wiarygodnych jak Standards and Poors 500!

Ostatnim ograniczeniem o którym muszę wspomnieć jest wymóg równowagi dostępu kapitału do dwóch rządzących rynkami stron dystrybucji: popytu i podaży. Rynek, na którym strona podażowa jest upośledzona w skutek utrudnień w rozwiązaniach tzw. "krótkiej sprzedaży" (pożyczka akcji i ich sprzedaż z zamiarem późniejszego odkupienia po niższej cenie i ich zwrotu po cenie pożyczki + prowizja) nie może być w pełni efektywny, a więc nie będzie odzwierciedlał ruchów falowych w ich najpełniejszej, najzdrowszej formie.

*   *   *   *   *

WIG20 nie spełnia żadnego z powyższych wymogów. Ograniczając znacznie efektywność teorii, nie przekreśla to całkowicie zdolności do właściwej interpretacji "upośledzonych" struktur falowych. Czasem też  podrzucane bywa "technikom" kukułcze jajo w postaci np. odciętej od kursu dywidendy. Nie jest to zazwyczaj wielkim problemem. Od czasu do czasu jednak zdarzenie takie chwieje rynkiem niczym potężne trzęsienie ziemi, po którym nic nie wygląda już tak samo. Wyczuwalne jest ono jedynie przez Elliottowców. Tak było niecały rok temu w przypadku najważniejszej spółki W20, przyczyny upadków i zarzewia powstań, króla dywidend, ulubionej spółki inwestorów i spekulantów, dojnej krowy polskiego rządu i oczka w głowie drobnych ciułaczy - KGHM.

Analiza pojedynczej spółki to zawsze duże wyzwanie. W tym wypadku wyzwanie ociera się o szaleństwo. A wszystko to z powodu głębokiej niczym Kanion Kolorado przepaści odcięcia dywidendy z lipca 2012 r. "Luka" ta wprowadziła spory zamęt w identyfikację podstawowych struktura falowych w całym indeksie WIG20, o czym wspominałem niejednokrotnie w moich analizach. Zniszczenia w wykresie samej spółki są nieporównywalnie większe. Eliminacja efektu "luki" (a przecież dywidenda to realne pieniądze, tak jak wzrost wartości wewnętrznej aktywa, więc dlaczego w ogóle zwyczaj "odcinania" jest praktykowany...? dlaczego nie odcinać efektu spodziewanych pozytywnych wiadomości np. o lukratywnych kontraktach czy informacji nt. wezwania...?) wywindowałby cenę akcji w ostatnich miesiącach powyżej szczytu z 2011 r. Równocześnie zapobiegłoby to zejściu ceny w ostatnich tygodniach poniżej lokalnego szczytu bezpośrednio przed "odcięciem". A muszę to podkreślić: oba zdarzenia mają niebagatelne znaczenie dla interpretacji struktur falowych.

Ponadto, znaczna część kapitału napływająca do spółek z W20 służy jedynie ustawianiu kursu rozliczenia serii kontraktów terminowych, co dodatkowo ujmuje wiarygodności falom.

*   *   *   *   *

Poniżej przedstawiam interpretację która jest wg mnie najbardziej prawdopodobna - pełna i spójna na miarę możliwości własnych spółki. Nie mogłem przy tym nie oprzeć się pokusie umiejscowienia jej w kontekście wyczekiwanych przeze mnie wydarzeń, co jednak należy traktować nie jako próbę dopasowania faktów do teorii, ile raczej drogowskaz na rozstaju dróg wielu alternatywnych interpretacji. Częściowa inspiracja leży więc po stronie nadchodzącej ostatniej - najmocniejszej fali hossy, po zakończeniu której, moim zdaniem nastąpi fala bessy podobna do tej z lat 2007 - 2009, a także wydarzeń z przełomu 1999-2000, które powinny być najbardziej trafnym przybliżeniem nadchodzących wydarzeń.


W połowie 2011 roku KGHM wszedł w etap korygowania pierwszej dużej podfali złożonej fali trzeciej (I - II - 1 - 2 - (i-ii[tu jest rynek]-iii-iv-v) - 4 - 5 - IV - V), która rozpoczęła się w 2001 r. Przed powrotem do wieloletnich wzrostów kurs akcji powinien sięgnąć jednego z zaznaczonych poziomów. Fala korygująca, którą realizuje spółka to korekta płaska. Oczekuję, iż będzie ona rozszerzona schodząc znacząco poniżej dna fali A na co wskazywałby potencjał spadkowy zrealizowany w 1. podfali fali C. Fala C takiej korekty, o długości zazwyczaj równej fali A bądź, jeszcze częściej, stanowiącej 1,382 lub 1,618 jej długości, ma charakter impulsywny, a więc znacznie lepiej ukierunkowany niż fala A, czym często wprowadza rynki w błąd, dając im zwodnicze przekonanie o inicjacji odwrócenia trendu wiodącego.

W średnioterminowej perspektywie Konglomerat prezentuje się bardziej optymistycznie. 1. fala spadkowa powinna zostać bardzo mocno skorygowana rysując lokalne ekstremum fali 2. prawdopodobnie gdzieś w przyszłym roku. Zazwyczaj fale drugie przyjmują postać zygzaków (często złożonych) i nie widzę na razie podstaw do przypuszczeń, żeby tym razem miało być inaczej, szczególnie w przypadku spółki tak zmiennej jak KGHM.

*   *   *   *   *

Zadaję sobie od pewnego czasu pytanie: co będzie lokomotywą napędową już rozpoczętej, najbardziej lukratywnej fali hossy. Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, szczególnie że hossa rozpoczęta w 2009 r. to jedynie złudna chwila wytchnienia fali B korekty płaskiej nie zaś zdrowa, strukturalna hossa a'la 2001 - 2007. Na dzień dzisiejszy, muszę przyznać z pokorą: nie znam odpowiedzi na to pytanie. Ale raczej nie będzie to Konglomerat Górniczo-Hutniczy Miedzi.

poniedziałek, 27 maja 2013

Przedsmak wydarzeń

Dzisiejszą szarżą WIG20 raczej ostatecznie zanegował faworyzowany przeze mnie - scenariusz II - z poprzedniego wpisu, który, dla odmiany, okazał się nieco nazbyt asekurancki. Rozgrywany jest skrajnie optymistyczny dla byków - scenariusz I -. Na jakiś czas lepiej zapomnieć o pozycjach krótkich. Furtka na poziomie 2.400 pkt została zatrzaśnięta na dobre.

Aktualizacja (29.5.2013)

Istnieje ewentualność, którą uważam za mało prawdopodobną (na tyle, że wspominam o tym dopiero teraz, [a jednak to ewentualności okazywały się ostatnio właściwymi drogowskazami]), iż rynek, rozgrywa - scenariusz II -, w którym fala v wieńcząca falę odbicia dała, jak można się było przekonać, wyraz skrajnemu optymizmowi co do przyszłości wyceny aktywów polskich przedsiębiorstw. Zachowanie indeksu tak interpretowane w świetle tego co się wydarzyło ostatnio świadczyłoby o ogromnym potencjale optymizmu drzemiącym na polskim parkiecie dławionym resztkami szybko ulatniającego się, aczkolwiek wciąż mocno zakotwiczonego na polskim rynku strachu przed kolejną falą bessy (charakterystyczny efekt "drugiej fali"). Podstawowa różnica między obiema alternatywami, sprowadzać się będzie do głębokości następnej korekty, która w pierwszym wypadku zatrzyma się powyżej 2.400 pkt, zaś w drugim osiągnie poziom ok. 2.330 pkt.



Wszystko to, to jednak mało znaczące dywagacje dotyczące kilku może kilkunastu najbliższych sesji. Ważne jest to, że długoterminowa projekcja realizuje się z niemal zegarmistrzowską precyzją a rynki wysyłają wciąż nowe sygnały dające mi pewność co do jej poprawności. Hossa, która zapanowała aktualnie na polskim parkiecie, nie będzie trwała długo (deadline to marzec lub październik 2014 r.) za to będzie miała wielką siłę wynosząc w krótkim czasie W20 do poziomu przynajmniej 3.250 pkt.

czwartek, 23 maja 2013

Zakupy w cieniu strachu

- Scenariusz I -
(alternatywny)

Formacja fal Elliota wstępnego odbicia (fala 1. + 2.) wygląda na kompletną. Fala 1. rozwinęła się zgodnie z ogólnymi oczekiwaniami osiągając swoje ekstremum w dolnym przedziale docelowym na poziomie 2.407 pkt. Następnie na rynek wkroczyły nastroje korekcyjne inicjując falę 2., która przyjęła postać korekty złożonej: w fali a trójkąta rozszerzającego się, natomiast w fali c zygzaka. Poziom docelowy dla ekstremum korekty został dzisiaj błyskawicznie osiągnięty w postaci luki otwarcia, sprokurowanej obawami o stan Chińskiej gospodarki.


Wraz ze stopniowym rozwojem fali 1. moje oczekiwania względem rozwinięcia się formacji zostały nieco zwiedzione prowokując mnie do obrania na scenariusz wiodący nieco zbyt optymistycznej wersji wydarzeń opisanej w poprzednim wpisie. Wykluczając jednak niewielkie nieścisłości dotyczące prognozowanych poziomów ekstremów oraz identyfikacji poszczególnych podfal, fala jako całość jest zgodna z moimi oczekiwaniami, w związku z czym czekam dalszej kontynuacji hossy w znacznie bardziej już dynamicznym zestawieniu kolejnych fal z wstępnie określonymi oporami w okolicach: 2.425, 2.445, 2.470, 2.520, 2.550, 2.600, 2.640, 2.700 oraz 2.760 pkt.


- Scenariusz II -
(wiodący)

Istnieje ewentualność (choć może takie sformułowanie to pewna niezręczność, gdyż ten scenariusz jest moim faworytem), iż fala 1. nie jest jeszcze kompletna, a aktualna korekta jest jedynie ruchem korygującym niższego stopnia - obejmującego mocno wydłużoną falę iii. Jest to o tyle bardziej prawdopodobne, iż fala (iv) na powyższej analizie jest w mojej ocenie zbyt nikła w stosunku do fali (ii), a ponadto charakterystyczny dla fal "czwartych" trójkąt jest ewenementem w falach "drugich".


W takim wypadku, przed rozpoczęciem fali 3. fala v, wieńcząca falę 1., wyniosłaby indeks W20 w okolice pierwszego lub drugiego z wymienionych wyżej oporów (choć istnieje pewne ryzyko załamania ruchu w fali v), po czym nastąpiłby ruch korygujący wyższego rzędu o zasięgu ok. 2.300 - 2.320 pkt, a dopiero potem rynek wszedłby na ścieżkę opisaną w scenariuszu I.