Aktualizacja (11. grudnia)
Poniżej przedstawiam scenariusz alternatywny dla opisanego wczoraj.
Bez
względu na wszystko rynek czeka wkrótce charakterystycznie mocne dla
fali II odreagowanie trwające przynajmniej do końca roku. Fala I jest
już dostatecznie długa. Poziom wyczerpania dla niej to ok. 2.425 lub
2.400 pkt. Uwzględniając zaś fakt materializacji rzadkiej, znamionującej
tu przemożną słabość rynku korekty płaskiej pędzącej w fali 4, uważam
drugi cel za bardziej prawdopodobny. Nie można też wykluczyć, że korekta
w fali 4 jeszcze się nie zakończyła i przyjmie postać korekty złożonej o
zasięgu ok. 2.500 pkt. W takim wypadku dopiero po ustanowieniu nowego
lokalnego ekstremum rozpocząłby się atak na dotychczasowe lokalne
minimum na poziomie 2.432,69 pkt.
Orientacyjna granica dla fali II to ok. 2.540 lub 2.580 pkt.
-----
I fala wygląda na kompletną. Rynek prawdopodobnie zainicjował falę II, która powinna zniweczyć przynajmniej 61,8 % pracy niedźwiedzi.
"(...) łatwo mógł go rozpoznać po tym, jak reaguje na kaprysy Fortuny. Dać mu łut szczęścia a będzie przekonany, że podbił świat; najmniejsze niepowodzenie wtrąci go jednak w najczarniejszą rozpacz. Tam gdzie Rzymianin obliczał prawdopodobieństwa, układał sensowne plany i trzymał się ich na dobre i złe, nieszczęsny dzikus miotany był na lewo i prawo przez nurt wydarzeń..."
wtorek, 10 grudnia 2013
poniedziałek, 25 listopada 2013
Na szczyt z asekuracją.. ale tlen się skończył
Czy rynek jest już gotowy wywiesić białą flagę kapitulacji?
Potwierdzeniem będzie spadek poniżej 2.569.08 pkt w czystym impulsie.
czwartek, 21 listopada 2013
OFE na przesterach
- Przewodnia ścieżka niedźwiedzia -
(najbardziej
spójny z punktu widzenia teorii fal Elliotta i szerokiego obrazu
rynku oraz zakotwiczenia w kontekście otoczenia, a także zgodny z
opisanym niżej scenariuszem niedźwiedzim wiodącym)
- Alternatywna ścieżka byka -
niedziela, 17 listopada 2013
Opóźniony zapłon hossy
Wszystko wskazuje na to, że krótkoterminowa korekta zakończyła się w środę osiągając wyznaczony w scenariuszu II cel w granicach 2.465 pkt. W tej chwili na tapecie pozostają dwie drogi, z których jedna jest bardziej poprawna technicznie natomiast druga zwycięża na polu ogólnego obrazu rynku.
Scenariusz niedźwiedzi.
Pierwsza droga, śledzona przeze mnie od jakiegoś czasu i faworyzowana z punktu widzenia teorii fal Elliotta, natomiast trudna do pogodzenia z rozumem i oczekiwaniami (i być może dlatego prawdziwa w kontekście rynkowej przekory), jest pesymistyczna i zakłada wykończenie wyczerpującej korekty płaskiej z wyznaczeniem ostatecznego średnioterminowego minimum w przedziale 2.000 - 2.100 pkt. Dopiero z tego poziomu nastąpiłoby bardziej trwałe odbicie o zasięgu powyżej 3.000 pkt. Na wykonanie takiego scenariusza brakuje jednak czasu, zakładając, że hossa zakończyłaby się w oczekiwanym terminie marzec - październik 2014 r. na poziomie 3.250+/- 100 pkt.
Scenariusz byczy.
Scenariusz ten jest mniej poprawny w świetle teorii fal Elliotta, jednak dopasowuje się doskonale w założenia czasowe hossy. Naciągnięcia Teorii dotyczą bardzo pokaźnego załamania w fali I a następnie niezwykle głębokiej korekty w fali II. Jeśli jednak WIG20 pójdzie tą drogą to w bardzo krótkim czasie osiągnie wartość ponad 3.000 pkt (obecnie realizowaną falę należałoby wtedy oznaczyć jako iii z 3 z III z C z -C-) i sprowadzi na ulicę Książęcą ultra-optymistyczne nastroje!
Linia demarkacyjna pomiędzy koncepcją niedźwiedzią a byczą przebiega w okolicy 2.653 pkt, gdzie aktualnie konstruowana fala zrównałaby się swą rozpiętością z poprzednią falą impulsu.
Ostatnia korekta na interwale intradayowym.
Bez względu jednak na obraną drogę, w najbliższej przyszłości na giełdę zawitają wzrosty o minimalnym zasięgu 2.609 pkt. Niechętnej i ślimaczącej się korekcie przeciwstawiony został eksplozywny impuls, który musi być czymś więcej jak tylko korektą w korekcie. W związku z tym spodziewam się nowego maksimum jeszcze na przestrzeni listopada. A gdzie to się skończy? O tym zadecyduje rynek.
Scenariusz niedźwiedzi.
Pierwsza droga, śledzona przeze mnie od jakiegoś czasu i faworyzowana z punktu widzenia teorii fal Elliotta, natomiast trudna do pogodzenia z rozumem i oczekiwaniami (i być może dlatego prawdziwa w kontekście rynkowej przekory), jest pesymistyczna i zakłada wykończenie wyczerpującej korekty płaskiej z wyznaczeniem ostatecznego średnioterminowego minimum w przedziale 2.000 - 2.100 pkt. Dopiero z tego poziomu nastąpiłoby bardziej trwałe odbicie o zasięgu powyżej 3.000 pkt. Na wykonanie takiego scenariusza brakuje jednak czasu, zakładając, że hossa zakończyłaby się w oczekiwanym terminie marzec - październik 2014 r. na poziomie 3.250
Scenariusz byczy.
Scenariusz ten jest mniej poprawny w świetle teorii fal Elliotta, jednak dopasowuje się doskonale w założenia czasowe hossy. Naciągnięcia Teorii dotyczą bardzo pokaźnego załamania w fali I a następnie niezwykle głębokiej korekty w fali II. Jeśli jednak WIG20 pójdzie tą drogą to w bardzo krótkim czasie osiągnie wartość ponad 3.000 pkt (obecnie realizowaną falę należałoby wtedy oznaczyć jako iii z 3 z III z C z -C-) i sprowadzi na ulicę Książęcą ultra-optymistyczne nastroje!
Linia demarkacyjna pomiędzy koncepcją niedźwiedzią a byczą przebiega w okolicy 2.653 pkt, gdzie aktualnie konstruowana fala zrównałaby się swą rozpiętością z poprzednią falą impulsu.
Ostatnia korekta na interwale intradayowym.
Bez względu jednak na obraną drogę, w najbliższej przyszłości na giełdę zawitają wzrosty o minimalnym zasięgu 2.609 pkt. Niechętnej i ślimaczącej się korekcie przeciwstawiony został eksplozywny impuls, który musi być czymś więcej jak tylko korektą w korekcie. W związku z tym spodziewam się nowego maksimum jeszcze na przestrzeni listopada. A gdzie to się skończy? O tym zadecyduje rynek.
czwartek, 7 listopada 2013
Ofensywa faktów
Zasięg spadków to poziom przynajmniej ok. 2.465 pkt., a więc tym samym scenariusz pierwszy można raczej odłożyć do lamusa.
Istnieje też możliwość, ku której zresztą się skłaniam, że ostatnia fala jest jednak kompletna. Taki scenariusz jest bardziej pesymistyczny, gdyż zakłada natychmiastowe przejście do spadków w formie najbardziej destruktywnej fali iii z 3 z III.
Kluczowy dla wskazania poprawnego scenariusza jest strefa ok. 2.506 - 2.511 pkt. Luka z otwarciem poniżej tego poziomu będzie mocnym argumentem przemawiającym na rzecz scenariusza opisanego bezpośrednio powyżej.
Istnieje też możliwość, ku której zresztą się skłaniam, że ostatnia fala jest jednak kompletna. Taki scenariusz jest bardziej pesymistyczny, gdyż zakłada natychmiastowe przejście do spadków w formie najbardziej destruktywnej fali iii z 3 z III.
Kluczowy dla wskazania poprawnego scenariusza jest strefa ok. 2.506 - 2.511 pkt. Luka z otwarciem poniżej tego poziomu będzie mocnym argumentem przemawiającym na rzecz scenariusza opisanego bezpośrednio powyżej.
środa, 30 października 2013
Na mur.. BETON!
Trzy scenariusze w kolejności od najbardziej do najmniej prawdopodobnego. Pierwszemu daję jakieś 40% szans realizacji, drugiemu 20% i ostatniemu 10%. Wynikałoby stąd, że scenariusz trzeci jest najprawdopodobniej prawdziwy...
Pierwsze dwa scenariusze są optymistyczne i zakładają kontynuację hossy po zakończeniu korekty. Trzeci scenariusz występuje w dwóch wersjach, z czym że przedstawiona powyżej to wersja "bycza" również zakładająca kontynuację hossy po stosunkowo najgłębszej korekcie. Wersja "niedźwiedzia" (preferowana przeze mnie w tym wypadku) prognozuje mocny, impulsywny spadek z wyznaczeniem nowego średnioterminowego "dołka" w okolicy 2.100 pkt.
Pierwsze dwa scenariusze są optymistyczne i zakładają kontynuację hossy po zakończeniu korekty. Trzeci scenariusz występuje w dwóch wersjach, z czym że przedstawiona powyżej to wersja "bycza" również zakładająca kontynuację hossy po stosunkowo najgłębszej korekcie. Wersja "niedźwiedzia" (preferowana przeze mnie w tym wypadku) prognozuje mocny, impulsywny spadek z wyznaczeniem nowego średnioterminowego "dołka" w okolicy 2.100 pkt.
wtorek, 29 października 2013
Wbijanie klina w hossę
Postępowanie rynku na przestrzeni dwóch ostatnich dni pozwoliło rozstrzygnąć parę spornych kwestii i skrystalizować moje poglądy na aktualne nastroje panujące na rynku, które określiłbym jako przesadnie optymistyczne i bliskie osiągnięcia punktu przeciążenia, lecz jeszcze niedojrzałe. Rozczarowanie szczerzy jednak zęby tuż za progiem. Zapadnia otworzy się w ciągu 1 - 3 dni.
Aktualna formacja: możliwy klin wieńczący falę 5.
Oczekiwany zasięg formacji: 2.600 - 2.634 pkt (możliwy cel: 2.609 pkt).
Punkt negacji formacji: 2.645 pkt.
Oczekiwane zachowanie po wypełnieniu formacji: korekta o oczekiwanym zasięgu 2.375 - 2.400 pkt lub spadek w kierunku 2.100 pkt.
Wsparcia po drodze: 2.520, 2.500, 2.475, 2.455, 2.400, 2.375, 2.340 i ~2.160 pkt.
Aktualna formacja: możliwy klin wieńczący falę 5.
Oczekiwany zasięg formacji: 2.600 - 2.634 pkt (możliwy cel: 2.609 pkt).
Punkt negacji formacji: 2.645 pkt.
Oczekiwane zachowanie po wypełnieniu formacji: korekta o oczekiwanym zasięgu 2.375 - 2.400 pkt lub spadek w kierunku 2.100 pkt.
Wsparcia po drodze: 2.520, 2.500, 2.475, 2.455, 2.400, 2.375, 2.340 i ~2.160 pkt.
niedziela, 27 października 2013
Eksplozja optymizmu
Aktualna formacja:
I. Pięciofalowy impuls z poziomu 2.166,14 pkt będący wstępną częścią dużej fali C rozpoczętej dynamicznym odbiciem fali 1. po załamaniu ostatniej fali C (Y) korekty podwójnego zygzaka rozpoczętego z punktu 2.634,18 pkt, o całkowitym zasięgu 3.150 - 3.350 pkt. Scenariusz ten zakłada podwójne złożenie w fali 3. i eksplozję optymizmu po sforsowaniu aktualnego oporu na poziomie 2.567,31 pkt. Zasięg kompletnej fali 3. to min. 2.700 pkt.,
lub
II. Pięciofalowy impuls z poziomu 2.166,14 pkt zakończenia fali A, będący częścią dużej korekty płaskiej rozszerzonej, zwieńczenia której (fali B) oczekuję w rejonie 2.634,18 pkt. Scenariusz ten zakłada złożenie w fali 5. i możliwą formację klina o zasięgu nie większym jak 2.646 pkt. a następnie spadek w formie rozległego impulsu fali C do poziomu ~2.100 pkt wieńczącego korektę.
Krótkoterminowa strefa wsparcia dla fali (y) podwójnego zygzaka (?): 2.505 - 2.480 pkt.
Poziomy kluczowe: 2.567,31 oraz 2.480 pkt.
Średnioterminowe opory oraz wsparcia: 2.634,18 oraz 2.454,10 pkt.
I. Pięciofalowy impuls z poziomu 2.166,14 pkt będący wstępną częścią dużej fali C rozpoczętej dynamicznym odbiciem fali 1. po załamaniu ostatniej fali C (Y) korekty podwójnego zygzaka rozpoczętego z punktu 2.634,18 pkt, o całkowitym zasięgu 3.150 - 3.350 pkt. Scenariusz ten zakłada podwójne złożenie w fali 3. i eksplozję optymizmu po sforsowaniu aktualnego oporu na poziomie 2.567,31 pkt. Zasięg kompletnej fali 3. to min. 2.700 pkt.,
lub
II. Pięciofalowy impuls z poziomu 2.166,14 pkt zakończenia fali A, będący częścią dużej korekty płaskiej rozszerzonej, zwieńczenia której (fali B) oczekuję w rejonie 2.634,18 pkt. Scenariusz ten zakłada złożenie w fali 5. i możliwą formację klina o zasięgu nie większym jak 2.646 pkt. a następnie spadek w formie rozległego impulsu fali C do poziomu ~2.100 pkt wieńczącego korektę.
Krótkoterminowa strefa wsparcia dla fali (y) podwójnego zygzaka (?): 2.505 - 2.480 pkt.
Poziomy kluczowe: 2.567,31 oraz 2.480 pkt.
Średnioterminowe opory oraz wsparcia: 2.634,18 oraz 2.454,10 pkt.
środa, 23 października 2013
czwartek, 17 października 2013
Jesienna depresja
Pytanie wstępne.
Co jest najistotniejszym, napędzającym wzrosty na światowych rynkach czynnikiem, przy którym wszystkie pozostałe gasną jak chybotliwe, blade gwiazdki w oślepiającym blasku Słońca?
Ostatnie niekończące się wałkowanie tematów zaognionej sytuacji na Bliskim Wschodzie, możliwej interwencji wojsk w Syrii, niepewnego gruntu w europejskich finansach, spowolnienia gospodarczego w Chinach, rządowego impasu w USA czy problemu limitu zadłużenia jest w rynkowym kontekście niczym więcej jak puszczeniem zasłony dymnej dla ukrycia jedynego liczącego się wydarzenia. Jest nim oczywiście fakt bezterminowego poluzowania stanowiska Rezerwy Federalnej wobec programu skupu aktywów.
I tu ukryta jest odpowiedź na postawione na początku pytanie. Na rynkach liczy się TYLKO i WYŁĄCZNIE ilość łatwo dostępnego pieniądza, którego nikt nie będzie przecież pakował do skarpet. Trzeba więc coś z nim zrobić. Co? Jest tylko jedno wyjście: kupować, kupować, kupować... Kupować wszystko co się świeci, wszystko co ma jakąś wartość i czego wartość, wpierw sztucznie wywindowaną przez syntetycznie napędzany popyt, będący dziełem cudu dolarowej ulewy z zakrywających niebo aż po horyzont zielonych chmur zapładnianych z dziką przyjemnością przez pana Bernanke i jego sforę oszalałych ogarów, można później spieniężyć kosztem tych, których życiodajne krople nie dosięgły. Kupić taniej i sprzedać drożej to nieśmiertelna i jedyna maksyma bezdusznych, oskalpowanych z emocji spekulantów. Tak było i tak jest, i prawda ta nigdy się nie zdewaluuje. A jeśli tak się stanie to będzie oznaczać, że od nadchodzącej wielkimi krokami zabójczej zmienności dostaliście zawałów serc i obudziliście się już w innym, lepszym Świecie.
Scenariusz przewodni aktualnie rozwijający się moim zdaniem na polskim parkiecie zakłada, że obecnie rynek realizuje falę (b) rozpoczętej w styczniu b.r. korekty płaskiej (rozszerzonej). Fala ta sama w sobie, podobnie jak zakończona już fala (a), jest korektą płaską, która być może wykroczy swą magnitudą poza inicjalny punkt zaczepienia (2.634 pkt). Aby tak się stało, obecnie realizowana mała fala (na rysunku oznaczona jako 3) musiałaby przyjąć formę fali złożonej. Jako że zgodnie z teorią fal Elliotta zazwyczaj jedna z fal impulsu jest złożona i najczęściej (niemal zawsze) jest to fala 3., jestem gotowy zaryzykować stwierdzenie, że taką ewentualność można uznać za wielce prawdopodobną. W takim wypadku zasięg pełnej formacji byłby większy niż opisany na wykresie i sięgałby poziomu ok. 2.700 - 2.800 pkt.
Śledząc aktualną falę należy koniecznie trzymać w tle pamięci fakt, iż amerykańskie indeksy realizują obecnie fale finalizacji większych formacji, po których nastąpić powinna znacząca, przynajmniej 10 %-owa korekta. Polskie indeksy powinny tradycyjnie wyprzedzić ów ruch a wtedy zaobserwować można będzie znaczące, z pozoru irracjonalne dywergencje pomiędzy rynkami.
Co jest najistotniejszym, napędzającym wzrosty na światowych rynkach czynnikiem, przy którym wszystkie pozostałe gasną jak chybotliwe, blade gwiazdki w oślepiającym blasku Słońca?
Ostatnie niekończące się wałkowanie tematów zaognionej sytuacji na Bliskim Wschodzie, możliwej interwencji wojsk w Syrii, niepewnego gruntu w europejskich finansach, spowolnienia gospodarczego w Chinach, rządowego impasu w USA czy problemu limitu zadłużenia jest w rynkowym kontekście niczym więcej jak puszczeniem zasłony dymnej dla ukrycia jedynego liczącego się wydarzenia. Jest nim oczywiście fakt bezterminowego poluzowania stanowiska Rezerwy Federalnej wobec programu skupu aktywów.
I tu ukryta jest odpowiedź na postawione na początku pytanie. Na rynkach liczy się TYLKO i WYŁĄCZNIE ilość łatwo dostępnego pieniądza, którego nikt nie będzie przecież pakował do skarpet. Trzeba więc coś z nim zrobić. Co? Jest tylko jedno wyjście: kupować, kupować, kupować... Kupować wszystko co się świeci, wszystko co ma jakąś wartość i czego wartość, wpierw sztucznie wywindowaną przez syntetycznie napędzany popyt, będący dziełem cudu dolarowej ulewy z zakrywających niebo aż po horyzont zielonych chmur zapładnianych z dziką przyjemnością przez pana Bernanke i jego sforę oszalałych ogarów, można później spieniężyć kosztem tych, których życiodajne krople nie dosięgły. Kupić taniej i sprzedać drożej to nieśmiertelna i jedyna maksyma bezdusznych, oskalpowanych z emocji spekulantów. Tak było i tak jest, i prawda ta nigdy się nie zdewaluuje. A jeśli tak się stanie to będzie oznaczać, że od nadchodzącej wielkimi krokami zabójczej zmienności dostaliście zawałów serc i obudziliście się już w innym, lepszym Świecie.
Scenariusz przewodni aktualnie rozwijający się moim zdaniem na polskim parkiecie zakłada, że obecnie rynek realizuje falę (b) rozpoczętej w styczniu b.r. korekty płaskiej (rozszerzonej). Fala ta sama w sobie, podobnie jak zakończona już fala (a), jest korektą płaską, która być może wykroczy swą magnitudą poza inicjalny punkt zaczepienia (2.634 pkt). Aby tak się stało, obecnie realizowana mała fala (na rysunku oznaczona jako 3) musiałaby przyjąć formę fali złożonej. Jako że zgodnie z teorią fal Elliotta zazwyczaj jedna z fal impulsu jest złożona i najczęściej (niemal zawsze) jest to fala 3., jestem gotowy zaryzykować stwierdzenie, że taką ewentualność można uznać za wielce prawdopodobną. W takim wypadku zasięg pełnej formacji byłby większy niż opisany na wykresie i sięgałby poziomu ok. 2.700 - 2.800 pkt.
Śledząc aktualną falę należy koniecznie trzymać w tle pamięci fakt, iż amerykańskie indeksy realizują obecnie fale finalizacji większych formacji, po których nastąpić powinna znacząca, przynajmniej 10 %-owa korekta. Polskie indeksy powinny tradycyjnie wyprzedzić ów ruch a wtedy zaobserwować można będzie znaczące, z pozoru irracjonalne dywergencje pomiędzy rynkami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















